Kochani Pomocnicy,
Dokładnie miesiąc temu odchodziliśmy wspaniałą uroczystość – poświęcenia kościoła w Ludomach.
Z tej krótkiej odległości czasu powspominajmy chwilę ten piękny Boży czas…
Poświęcenie świątyni Pomocników Matki Kościoła w Ludomach, które odbyło się 10 czerwca 2019 roku w poniedziałek rozpoczęło się dla nas wiele dni wcześniej. Prace przygotowawcze, mycie i szorowanie każdego możliwego skrawka kościoła otwierało coraz szerzej nasze serca i umysły na tą chwilę. Sądzę, że pragnienie oddania Bogu naszych prac, wysiłku, potu, emocji i samych siebie było aktem woli tak wielkim, iż nic więcej nie potrzeba, a jednak wydarzyło się i to z wielką siłą. 10 czerwca ujawnił moc, okazało się, że to wszystko co rozlało się w sercach i umysłach naszych Kościół chce przyjąć, pobłogosławić i tak oficjalnie ogłosić, że miejsce to jest miłe Bogu. Ten moment przeszywa wnętrza do szpiku kości, trzeba to przeżyć i poczuć, słowa nie oddadzą nawet cząstki realizmu tej chwili.
Arcybiskup Stanisław Gądecki, który osobiście dokonał konsekracji kościoła podczas pięknej liturgii przepełnił nas radością, wszak był niejako posłańcem zanoszącym Bogu „naszą” świątynię. Jak w każdej akcji liturgicznej Arcybiskup wykonał mnóstwo gestów, chociaż wiele z nich było dla nas nieznane, bo i poświęcenie kościoła nie jest wydarzeniem codziennym.
Moment polania ołtarza olejami świętymi nieodparcie kojarzył się z chrztem, podczas którego kapłan polewa głowę dziecka wodą i namaszcza olejami. Czyż wyremontowany kościół nie został ochrzczony, a wszelkie niedoskonałości podczas remontu wymazane ? Sądzę, że nie tylko świątynia została zaniesiona Bogu, ale nasze wysiłki i prace oraz plany i zamiary na przyszłość, które złożyliśmy na ołtarzu zostały tym świętym olejem polane i w modlitwie przedstawione Bogu. Wiemy doskonale, że Maryja była obecna przy całym naszym krzątaniu oraz w samym momencie poświęcenia, to ważne, że nasze zawierzenie Matce też na tym ołtarzu było, a Ona na to wszystko patrzyła i uczestniczyła.
Okadzenie ołtarza ze sporych rozmiarów kadzielnicy miał oprócz wymiaru liturgicznego również ten, który dotarł do naszych głów jako coś niecodziennego i w istocie tym było. Te unoszące się do nieba obłoki pachnącego dymu obrazowały naszą modlitwę, pragnienie przypodobania się Bogu i nasze serca wyrywające się do Maryi.
Wspaniałe jest uczucie, gdy Bóg akceptuje nasze działania i sprawia, iż to co ułomne staje się uświęcone !!
Wspomnienia Krystyna Boratyńska
Maryja wybrała Ludomy
W dniu 10 czerwca 2019 roku w Ludomach uczestniczyliśmy w nadzwyczajnej uroczystości. Była to konsekracja kościoła, kościoła który od dawna był nieczynny, przez to zaniedbany, wymagał gruntownego remontu i całego wyposażenia. Od czerwca 2016 roku Pomocnicy Matki Kościoła z poznańskiego Starego Żegrza stali się jego zarządcami. Wydawało się, że zadanie to przerasta naszą wspólnotę. Ale nie, daliśmy radę. Matka Boża pomogła. Przecież „urządzała” Dom swojego Syna i swój.
Uroczystość konsekracji, czyli poświęcenie kościoła i ołtarza przeżyliśmy bardzo głęboko. Przewodniczył jej sam Arcybiskup Stanisław Gądecki, który na wstępie poświecił wodę, potem ściany kościoła, ołtarz i wszystkich obecnych. Następnie ołtarz i ściany świątyni abp. Gądecki namaścił olejami świętymi. Przez ten gest miejsce to zostało uzdolnione do pełnienia roli odkupieńczej. Namaszczony olejami świętymi ołtarz mógł już służyć do sprawowania Najświętszej Ofiary. Przez gest namaszczenia ścian oddane zostało to miejsce Bogu, ma być Jego Domem. Wszystkim tym czynnością towarzyszyła specjalna uroczysta Liturgia Słowa i piękny śpiew wiernych. Następnie abp. Gądecki przystąpił do okadzenia kościoła i nas. Kościół wypełnił się dymem spalonego kadzidła. Tym gestem Arcybiskup zaprosił Ducha Świętego do zamieszkania w ludomskiej świątyni. Dym ten ma wznosić naszą modlitwę do Boga. Teraz już tyko zostało przyozdobienie ołtarza i oświetlenie kościoła. Zapalona świeca uświadomiła nam, że mamy zawsze być blisko Boga i oświecać się Jego światłem. Kiedy już mieliśmy poświęcony, namaszczony, okadzony kościół wtedy przyszedł czas na uroczystą Liturgię Eucharystyczną, podczas której Bóg w Trójcy Jedyny, oczekiwany przez wszystkich zamieszkał tutaj w przygotowanym dla Niego Tabernakulum.
Uroczystość konsekracji to nadzwyczajne wydarzenie. Uczestniczyłam w niej po raz pierwszy. Z całego serca życzę wszystkim, żeby choć raz każdy katolik (i nie tylko katolik) mógł to przeżyć. Jestem bardzo wdzięczna wszystkim osobą bezpośrednio zaangażowanym w to niezwykłe Dzieło a zwłaszcza mieszkańcom Ludom. Szczególne podziękowanie kieruję do naszego przewodnika duchowego i przyjaciela Ks. Rafała Krakowiaka, który nas do tego wydarzenia starannie przygotował. Książka Jego autorstwa „Brama Niebieska” prowadziła nas przez ostatnie 33 dni przed poświęceniem świątyni i otwierała nasze serca na Boga Jedynego i Maryję. W ramach przygotowań razem z Ks. Rafałem nawiedziliśmy też grób i miejsce pobytu Założyciela PMK kardynała Stefana Wyszyńskiego. Kardynał całe swoje życie zachęcał by oddać się Maryi w niewolę miłości „za wolność kościoła w Polsce i na świecie”. Jakie to aktualne dzisiaj. Chciałabym jeszcze podziękować ks. Rafałowi, że w centralnym miejscu ludomskiej świątyni zawieszony został nieduży, ale jakże piękny i wymowny obraz Matki Kościoła. Wizerunek Maryi i Dzieciątka jest bardzo wiekowy, pochodzi z końca XIV wieku. Na tym obrazie wyjątkowy jest wisior z jaspisu, który ma na szyi maleńki Jezus. Najprawdopodobniej nigdzie indziej takiego nie spotkacie.
Ufam, że Matce Bożej będzie w ludomskiej świątyni dobrze. W końcu sama wybrała to miejsce.
Jest jeszcze fragment zapisków z dnia poprzedzającego Wielką Uroczystość.
Wspomnienia Krystyna Witaszak
Ok. godz. 15,15 byliśmy w Ludomach /Irek z Krysią przyjechali po mnie, bo M. jeszcze nie nadawał się na długą jazdę/. Przed kościołem stały dziewczyny – Ela Balcer, Ewka, Małgosia i Jej siostra Wandzia, Rysiu W .Krysia Skupień… Szybkie przywitanie,bo na nas już czekał p. Marcin .Poszliśmy z Irkiem na chór. Schody trudne,ale będą zrobione. Czyściutko. I CHÓR, coś niesamowitego, co widzę .Podest pod organy, stopnie, piękna podłoga, głośniki. Skąd?jakie?nie wiem. No i ORGANY., jak malowane. Siadam – i co widzę? LUSTRO. 45 stopni, jak nic, wszystko widać, super .I p. Marcin w akcji: włącza, wyłącza, wszystko wie, a ja nic…ale grają, tak jak trzeba, ale radocha. I zakręcony Marcin, normalnie zakochany w organach. Jego dusza już gra. Moja też, ale cieszę się z niedowierzaniem jakimś, że jest taki KTOŚ. Patrzę w lustro, wszystko widzę. Ksiądz Rafał już zarządza, spokojny, opanowany i już wszyscy słuchają co i jak ma być. Na początek Bogurodzica. Zarządzam śpiewanie a capella. Ja, oczywiście ze ściągą nutowa, żeby czegoś nie przeoczyć. I co ? Śpiewają!. Doszliśmy do końca. Proszę, żebyśmy zaśpiewali raz jeszcze, trochę szybciej, jak sobie XR życzył i ja zresztą też. I śpiewamy, jak ci rycerze kiedyś tam. Ludzie, śpiewamy i to dobrze!Tak się cieszę, ze moja praca w Gnieźnie /ile to lat? Nie wiem/ nie poszła na marne. No, pięknie. I potem: „Niech nas ogarnie łaska, Panie Twa, Duch Twój Święty niech dotknie nas. Mały odlot. I już wiem, będzie dobrze! I wreszcie – Magnificat z przewodnikiem XR – czuję się, jakbym była gdzieś w kościele prawosławnym. DIAK i reszta, jak brzmi. „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, a Imię Jego jest ŚWIĘTE”. Jak brzmi, dziś, a co będzie jutro? Nie wiem, czy dam radę to przeżyć, bo już jestem wzruszona…. Ale co tam ja. To nie dla mnie.
Po próbie jeszcze ustawienia organów na 2 stroje i znów przewodzi p. Marcin. Zresztą, bierze nuty jakiego utworu organowego i gra. Ręce potrzebują grania, ale wie o co chodzi, tylko teraz nauczyć się grać w kościele, słuchać Księdza i będzie dobrze. Organy już wiedzą, jak maja grać, tylko jeszcze Zuzia i psalm. Tekst, przecinki, przerwy…. Ale już wiem, jutro będzie dobrze, jutro będzie wiedziała, co robi przy ambonie, co śpiewa i KOMU śpiewa.
I krótka noc.Bardzo krotka. Panie, dziękuję za ten piękny dzień.
Jutro WIELKI DZIEŃ.



