20 lat istnienia Fundacji SOLI DEO
11 lutego 2002 roku, do Krajowego Rejestru Sądowego została wpisana nowa organizacja: SOLI DEO – Fundacja na rzecz pomocy Rodzicom i Dzieciom. Inicjatorami jej powstania i jednocześnie tzw. fundatorami byli: Barbara Jęczalik, Grażyna Zagórska, Roman Jesionkowski, Jerzy Sobkowiak i Jan Werner. Wszystkie te osoby łączył fakt, że aktywnie działały w tzw. Grupie Rodziców Pomocników Matki Kościoła, której matecznikiem była (i jest) parafia p.w. Najświętszej Bogarodzicy Maryi na Starym Żegrzu w Poznaniu. Fundatorzy wybrali Zarząd Fundacji w osobach Grażyny Zagórskiej (dyrektor fundacji), Jerzego Sobkowiaka (vice dyrektor) i Barbary Jęczalik (skarbnik).
Tyle kwestie formalne, a teraz kilka luźnych refleksji i wspomnień.
Z Pomocnikami Matki Kościoła ze Starego Żegrza jestem bardzo ściśle związany od 25 lat. Gdy ich poznałem, odniosłem wrażenie, że stykam się ze swego rodzaju czymś „nowym” w Kościele – nowym nie tyle dlatego, że nigdy czegoś takiego nie było, lecz nowym w tym znaczeniu, że osobiście wcześniej z czymś takim się nie spotkałem (co ostatecznie nie było niczym dziwnym: byłem młodym, mało doświadczonym księdzem, który o życiu mało co wiedział), oraz że Pomocnicy żegrzańscy znaleźli swój sposób na funkcjonowanie w Kościele i państwie po przemianach 1989 roku. Sposób ten polegał na tym, by nie przyglądać się biernie temu, że państwo coraz bardziej wycofuje się z tego, na co wcześniej miało niemalże monopol (owo wycofanie – być może w niektórych przypadkach zasadne – skutkowało masowym bezrobociem, wielkim zubożeniem społeczeństwa, utratą poczucia bezpieczeństwa, a także obniżeniem zaufania do Kościoła postrzeganego jako popierającego posunięcia władzy), oraz by nie czekać, aż Kościół instytucjonalnie zareaguje na niedobre skutki tzw. transformacji.
Symbolem owego „sposobu na funkcjonowanie w Kościele i państwie po przemianach 1989 roku” był przeznaczony dla dzieci i młodzieży Dom Rekolekcyjny Pomocników Matki Kościoła w Czmońcu, a mówiąc ściśle, przemiana starej świetlicy wiejskiej w dom rekolekcyjny (przemiana drogą remontu) i funkcjonowanie tego domu. „Inicjatywę czmoniecką” formalnie firmowała parafia na Starym Żegrzu (w osobach ks. proboszcza Henryka Szymczaka, oraz ks. Jacka Hadrysia, ówczesnego opiekuna żegrzańskich Pomocników), ale dla wszystkich było jasne i oczywiste – a przy tym rzeczywiście w jakiejś mierze nowe – że sednem tej inicjatywy są pragnienia i aktywność ludzi świeckich, bardzo mocno zaangażowanych w życie swoich parafii. To właśnie ludzie świeccy – będący Pomocnikami Matki Kościoła – wspomniany wyżej remont (od 1992 roku) organizowali i przeprowadzali, a później to właśnie oni odpowiadali za funkcjonowanie domu rekolekcyjnego. O tym, jak bardzo ten dom był potrzebny i jak dobrze działał świadczy fakt, że „przewinęło się” się przez niego wiele setek dzieci i młodzieży (nie tylko ze Starego Żegrza), a jeśli dzisiaj uda się spotkać kogoś, kto w rekolekcjach w Czmońcu uczestniczył, to zazwyczaj wspomina to jako jedno z ważniejszych wydarzeń w swoim życiu.
Mówię o tym tak obszernie dlatego, ponieważ „czmonieckie doświadczenie” w wielki sposób wpłynęło na decyzję o powołaniu do istnienia Fundacji SOLI DEO.
Gdy w 1998 roku dom rekolekcyjny w Czmońcu został przekazany na własność Wspólnocie Sióstr Uczennic Krzyża, poznańscy Pomocnicy Matki Kościoła stanęli wobec pytania: Co robimy dalej? Doszli do wniosku, że winni się dalej duchowo formować (daję niniejszym świadectwo, że bardzo gorliwie to czynili), oraz dążyć do tego, by z tej formacji coś wynikało – coś, co byłoby świadectwem ich miłości do Boga i do Kościoła. Pamiętam (byłem już wtedy w grupie obecny), że w tamtym czasie wiele na ten temat rozmawialiśmy, próbując ująć w jakieś ramy to, co było w naszych sercach i umysłach. W końcu ustaliliśmy, że:
- aby nie stwarzać problemu proboszczom (dom w Czmońcu z biegiem czasu stał się swego
rodzaju „obciążeniem” dla parafii na Starym Żegrzu) potrzebujemy organizacji, która będzie miała osobowość prawną;
-
- owa organizacja ma być z ducha „pomocnikowska”;
- działanie owej organizacji ma mieć wymiar duchowy (prowadzenie formacji duchowej i
intelektualnej), oraz materialny (pomoc charytatywna);
- w nawiązaniu do „doświadczenia czmonieckiego”, zwracamy uwagę przede wszystkim na
dzieci i rodziców;
- forma owej organizacji winna być tego rodzaju, by można było uniknąć zbędnego w dużej
mierze gadania i wynikającego z owego gadania paraliżu decyzyjnego (a więc nie stowarzyszenie), oraz by decyzja o podjęciu pewnych działań mogła być podejmowana niemalże jednoosobowo (a więc fundacja).
Gdy to co powyżej stało się dla nas jasne, przystąpiliśmy do pisania statutu, wymyśliliśmy nazwę („Soli Deo”, w nawiązaniu do biskupiego zawołania bł. Stefana Wyszyńskiego, założyciela Pomocników Matki Kościoła), a w końcu aktem notarialnym sporządzonym 9 stycznia 2002 roku w Poznaniu, ustanowiliśmy Fundację SOLI DEO, która to fundacja została zarejestrowana przez sąd i wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego dnia 11 lutego 2002 roku. I właśnie ten dzień – dzień Najświętszej Marii Panny z Lourdes – jest odtąd przez nas obchodzony jako dzień powstania fundacji.
Fundacja SOLI DEO istnieje już 20 lat. Co wydarzyło się w tym czasie dzięki działalności fundacji? Mnóstwo dobrych rzeczy, których zwieńczeniem jest oczywiście dzieło remontu po-protetanckiego kościoła w Ludomach i tworzenie tamże Centrum Duchowości Pomocników Matki Kościoła. W tym miejscu chciałbym się jednak skupić nie tyle na efektach działania fundacji, co przede wszystkim na ludziach.
Chciałbym tutaj w szczególny sposób wspomnieć, zmarłego w 2018 roku śp. Jana Wernera. Jasiu (często przez nas nazywany Heniem, albo Prezesem), był duszą fundacji, a zwłaszcza tej części jej funkcjonowania, która wiązała się z działalnością charytatywną. Jego siły były pod tym względem niespożyte. On ciągle myślał o chorych, ubogich, upośledzonych. Działał na ich rzecz nie szczędząc swego czasu i swoich zasobów. I ciągle mobilizował wszystkich Pomocników, by wykazywali się taką samą gorliwością. Wszelkie dostępne, wolne pomieszczenia (garaże, piwnice) zamieniał na magazyny odzieży, sprzętu rehabilitacyjnego, mebli, komputerów – by mieć zawsze pod ręką coś, czym mógłby wspomóc potrzebujących. Skrupulatnie dokumentował działalność dobroczynną, opisując co, kiedy i od kogo zostało fundacji przekazane, w jakim miejscu to wszystko było przechowywane, oraz komu i kiedy zostało ofiarowane. Do końca swoich dni żył też dziełem remontu kościoła w Ludomach, ale niestety, nie dożył dnia konsekracji. Jasiu był wspaniały. I bardzo nam wszystkim Go brakuje.
Trudno też nie wspomnieć o naszej Szefowej, czyli o Grażynie Zagórskiej, pełniącej obowiązki dyrektora fundacji. To dzięki Jej determinacji fundacja w ogóle powstała i dzięki Jej wielkiemu duchowi działa do dnia dzisiejszego. Piszę o tym w ten sposób po pierwsze dlatego, że jak mawia Czcigodny vice dyrektor fundacji: „dzień bez podlizywania się jest dniem straconym”, a po drugie, to właśnie na Grażynce – zgodnie ze statutem fundacji – spoczywa ciężar podejmowania decyzji. A decyzje te nie są wcale łatwe i związane są z dużą odpowiedzialnością (także finansową). Nasza Pani Dyrektor wspomniany ciężar mężnie, ale też pokornie dźwiga, będąc dla nas przykładem człowieka, który wie, co to znaczy służyć Bogu i Kościołowi.
Jeśli Grażynka czyta ten tekst, to pewnie się oburza, że w ogóle o Niej wspominam, bo tak naprawdę powinienem coś napisać przede wszystkim o poznańskich, kierskich i ludomskich Pomocnikach Matki Kościoła, bez których Fundacja SOLI DEO nie mogłaby przecież istnieć i funkcjonować. To prawda! Fundatorzy fundatorami, zarząd zarządem, ale sercem fundacji jest chęć Pomocników Matki Kościoła, by w oparciu o ramy prawne, które SOLI DEO daje, owocnie praktykować dobro i skutecznie zwalczać zło. I myślę, że jeśli komukolwiek za te 20 lat należą się jakieś słowa podziękowania, to tylko Pomocnikom: jako wasz duszpasterz, a przy tym duchowy opiekun Fundacji SOLI DEO, bardzo Wam dziękuję za to, że jesteście; za Wasze zaufanie do „szefostwa”; za Waszą pobożność, pracę i ofiarność. Gdyby nie Wy, nie moglibyśmy obchodzić dzisiejszej rocznicy, ponieważ fundacja, choć pewnie by powstała, to jednak tyle lat by nie przetrwała.
Niech Wam wszystkim Bóg wynagrodzi, a Matka Najświętsza wyprasza potrzebne łaski!
Ks. Rafał Krakowiak Moderator PMK



