Dzień 15/33: Środa, 2.05.2018.
(św. Atanazego, biskupa i doktora Kościoła: co wiem o tym Świętym?)
Czytania mszalne: Dz 15,1-6; Ps 122; J 15,1-8;
RANO:
– Myśl na dzisiaj: Jezus jest moim Bogiem.
– Dobre postanowienie na dzisiaj?
– EUCHARYSTIA: jeśli tak, to jaka intencja Komunii Świętej?; może warto zajrzeć do czytań mszalnych?
– Chwila zastanowienia: Czy „trwanie w Chrystusie” (trwanie w łasce uświęcającej) potwierdzasz częstym udziałem w Eucharystii? Rozpoznajesz w sobie tęsknotę za Komunią Świętą?
Modlitwa: Wszechmogący, wieczny Boże, Ty wybrałeś świętego Atanazego, biskupa, na obrońcę wiary w bóstwo Twojego Syna, spraw, abyśmy dzięki jego nauce i opiece coraz lepiej Ciebie poznawali i goręcej miłowali. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.
W CZASIE DOGODNYM:
Mój temperament
Modlitwa do Ducha Świętego (ta, lub inna):
- Źródło miłości i prawdy,O tajemniczy Płomieniu,
Pocieszycielu strapionych,
Przyjdź do mnie, Duchu Najświętszy!
2 Ożywcza roso w znużeniu,
Ogniu wśród chłodu zwątpienia
I jasne światło nadziei,
Przyjdź do mnie, Duchu Najświętszy!
3 Niech Twoja łaska przeniknie
Umysł i serce człowiecze,
Gdy z całą mocą wołamy:
Przyjdź do mnie, Duchu Najświętszy!
4 Niech będzie chwała na wieki
Ojcu, Synowi i Tobie,
A Ty odpowiedz wezwaniu:
Przyjdź do mnie, Duchu Najświętszy! Amen.
- Wprowadzenie do rozmyślania:
– Każdy z nas przynosi ze sobą swój temperament i swój własny charakter: ten zespół fizjologiczny i moralny, który tworzy naszą osobowość, nasze „ja”. Tak temperament jak i charakter są wypaczone przez grzech pierworodny. Z tego powodu, nasze zachowania wynikające z naszego temperamentu, nie zawsze są dobre. Nie mamy wpływu na to, jaki mamy temperament, natomiast mamy wpływ na swój charakter. I właśnie pracą nad charakterem, można próbować ograniczyć to, co w naszym temperamencie jest niszczące dla nas i naszych relacji z bliźnimi.
– Jezus i Maryja mieli temperament i charakter doskonale zharmonizowany. Do zadbania o taką harmonię jest wzywany każdy człowiek
- Rozmyślanie:
Czy próbowałem poznać swój temperament?
Czy jestem tak wytrwały i żarliwy, że nic mnie nie zniechęci, jeżeli chcę dojść do postawionego celu, czy też może przeciwnie: jestem nieśmiały, zalękniony, ulegający zniechęceniu?
Czy cofam się przed odpowiedzialnością, przed podjęciem decyzji?
Czy jestem melancholijny, marzycielski, nadmiernie wrażliwy, czy też wesoły, pobudliwy i zbyt nerwowy?
Czy jestem energiczny i uparty, czy raczej bezwolny i kapryśny?
Czy dbam o swoje wygody, czy też nie żałuję wygód materialnych dla dobra sprawy, którą mam wykonać?
Czy chcę kochać, udowadniać moje przywiązanie i poświęcenie się dla tego, kogo miłuję, czy też raczej egoistycznie zasklepiam się w sobie?
Do czego jestem bardziej skłonny: do krytyki innych, czy też do działania z innymi?
Czy jestem rozważny i roztropny, czy raczej porywczy, bałaganiarski?
Czy jestem sumienny?
Czy rzeczywiście staram się być moralnie coraz lepszy?
Czy staram się być prawy w słowach?
A w myślach i czynach?
Czy mam skłonność do samochwalstwa? Jeśli tak, to czy chwalę się nawet tym, czego powinienem się wstydzić?
Modlitwa do Matki Bożej:
Matko Niepokalana, piękna ponad wszelką miarę, dopomóż mi uporządkować moje życie w równowadze prawdy i łaski. Amen.
- Słowo Boże: J 1,19-27
- Tomasz a Kempis: O naśladowaniu Chrystusa
PRZEDZIWNE SKUTKI BOŻEJ MIŁOŚCI
- Błogosławię Cię, Ojcze na niebie, Ojcze Pana mojego Jezusa Chrystusa, żeś raczył wspomnieć na mnie biednego. Ojcze miłosierdzia, Boże wszelkiej radości, dziękuję Ci, że mnie niegodnego radości odświeżasz czasem swoją pociechą. Błogosławię Cię zawsze i wysławiam razem z Synem Twoim jednorodzonym i Duchem Świętym Pocieszycielem na wieki wieków. O tak, Boże, moja święta miłości, kiedy wejdziesz do mego serca, zadrży we mnie wszystko. Ty jesteś moja chwała i wesele mojego serca. Tyś moja nadzieja i ucieczka w dniu udręki.
- Ale że ciągle jestem tak bezradny w miłości i niedoskonały w czynieniu dobra, Ty musisz mnie pokrzepiać i pocieszać, więc częściej przybywaj do mnie i dawaj mi swoje święte nauki. Uwolnij mnie od złych namiętności i uzdrów serce ze wszystkich niedobrych uczuć, abym był do głębi oczyszczony i uzdrowiony, zdolny do kochania, umocniony do cierpienia, pokrzepiony do wytrwania.
- Wielka to rzecz miłość, wielkie dobro, ona czyni lekkim to, co ciężkie, i spokojnie znosi wszelkie niepokoje. Bo dźwiga ciężar bez ciężaru, a każdą gorycz zaprawia słodyczą i daje jej smak wyborny. Szlachetna miłość Jezusa popycha do czynienia rzeczy wielkich i pobudza do pragnienia coraz doskonalszych. Miłość pragnie wznosić się wysoko, a nie grzęznąć w niskich popędach. Miłość pragnie być wolna i obca wszelkiej ziemskiej czułostkowości, aby nic nie przeszkadzało jej wewnętrznemu spojrzeniu, aby żadne przemijające szczęście nie uwikłało jej w drodze i nie zepchnęło w nieszczęście. Nic łagodniejszego od miłości, nic silniejszego, nic wyższego, nic ogromniejszego, nic szczęśliwszego, nic pełniejszego i lepszego w niebie i na ziemi, bo miłość wywodzi się z Boga i dlatego tylko w Bogu może spoczywać wzniesiona ponad całe stworzenie.
- Kto kocha – fruwa, biegnie, cieszy się, wolny i nieskrępowany. Wszystkim wszystko oddaje, wszystko we wszystkim posiada, bo spoczywa wysoko ponad wszystkim, tam, skąd wypływa i pochodzi wszelkie dobro. Miłość nie patrzy na dary, ale obraca się cała ku temu, kto daje, wznioślejsza niż samo posiadanie. Miłość nie zna miary, jej płomień przepala wszelkie miary. Miłość nie odczuwa ciężaru, nie liczy trudu, nie mierzy zamiarów na siły, nie tłumaczy się niemożliwością, sądzi, że wszystko może, wszystko potrafi. Porywa się więc na wszystko, wszystko zdobywa i osiąga tam, gdzie ten, kto nie kocha, znużony odpada.
- Miłość czuwa i śpi nie śpiąc. Zmęczona, nie nuży się, spętana, nie daje się spętać, pełna trwogi – nieustraszona, jak płomień żywy i płonąca pochodnia wybucha w górę i bez szkody wszystko przenika. Kto kocha, zna to wielkie wołanie. Żarliwa miłość ducha brzmi wielkim krzykiem w uszach Boga: Boże mój, moja miłości, należysz cały do mnie, jak i ja cały jestem Twój.
- Rozszerz moje serce, abym nauczył się poznawać wewnętrznym zmysłem ducha smak miłości, roztapiać się w niej i rozpływać. Niech porwie mnie miłość, niech wzniosę się ponad siebie w żarliwości i zachwycie. Niech śpiewam pieśń miłości, niech wznoszę się za Tobą, mój Ukochany, w górę, niech omdlewa chwaląc Cię moja dusza, niech krzyczy z miłości. Niechaj kocham Cię bardziej niż siebie, a siebie tylko ze względu na Ciebie i wszystkich, którzy Cię miłują, niech kocham ich w Tobie, tak każe prawo miłości z Ciebie promieniujące.
- Miłość jest szybka, oddana, szczęśliwa i łagodna, silna, cierpliwa, wierna, mądra, wielkoduszna, mężna i nigdy nie szukająca siebie. Bo kiedy ktoś szuka siebie, nie ma już w nim miłości. Miłość jest uważna, pokorna i prosta, ale nie miękka ani lekka, ani goniąca za błahostkami; rozumna, czysta, stała, spokojna i obwarowana od niepokoju zmysłów. Miłość jest uległa i posłuszna wobec zwierzchności, według siebie marna i niegodna, względem Boga ofiarna i wdzięczna, wierząca i zawsze w Nim pokładająca nadzieję, nawet gdy sama nie czuje bliskości Boga, bo miłując nie można żyć bez bólu.
- Kto nie jest gotowy przecierpieć wszystkiego i zdać się na wolę Ukochanego, nie jest godny miana kochającego. Ten, kto kocha, musi dla Ukochanego przyjmować chętnie wszystko, co twarde i gorzkie, i nawet w trudnościach, jakie się zdarzą, nie odstępować od Niego.
(Księga III, Rozdział V)
NA ZAKOŃCZENIE DNIA:
Rachunek sumienia:
– realizacja dobrego postanowienia?
– pamiętasz coś z czytań mszalnych i chwili zastanowienia?; czy coś z tego odnosi się do Twojego życia?
– przeżywanie Mszy Świętej (Aaron i Chur? Starszyzna żydowska? Żołnierze rzymscy? Judasz? Piotr i Apostołowie? Matka Boża, Jan Ewangelista, Maria Magdalena?)
– a propos Rozmyślania i Tomasza a Kempis:
Czy jestem tak wytrwały i żarliwy, że nic mnie nie zniechęci, jeżeli chcę dojść do postawionego celu, czy też może przeciwnie: jestem nieśmiały, zalękniony, ulegający zniechęceniu?
Czy jestem melancholijny, marzycielski, nadmiernie wrażliwy, czy też wesoły, pobudliwy i zbyt nerwowy?
Czy jestem energiczny i uparty, czy raczej bezwolny i kapryśny?
Czy jestem rozważny i roztropny, czy raczej porywczy, bałaganiarski?
Czy mam skłonność do samochwalstwa? Jeśli tak, to czy chwalę się nawet tym, czego powinienem się wstydzić?
Czy swoim temperamentem (a więc czymś co jest takie jakie jest) tłumaczysz niekiedy braki swej miłości do Boga i bliźniego?
Akt pokutny: np.: Ach żałuję za me złości…
Modlitwa do Matki Bożej:
Sam z siebie jestem zdolny do wszystkiego złego, ale spodziewam się wszystkiego po Twojej, Matko, dobroci – dlatego pomnij o najdobrotliwsza Panno Maryjo, iż od wieków nie słyszano, aby ktokolwiek uciekając się do Ciebie, Twej pomocy wzywając, Ciebie o przyczynę prosząc, miał być przez Ciebie opuszczony. Tą ufnością ożywiony – o Panno nad pannami i Matko! – biegnę do Ciebie, przychodzę do Ciebie, stawam przed Tobą jako grzeszny człowiek, drżąc i wzdychając. Nie chciej o Matko Słowa gardzić słowami moimi, ale je usłysz łaskawie i wysłuchaj. Amen.
Modlitwa (zwłaszcza, jeśli był udział w Eucharystii): Wszechmogący Boże, przez ten Sakrament udzielaj zawsze życia i siły Twojemu Kościołowi, który w łączności ze świętym Atanazym wyznaje prawdziwe bóstwo Twojego Syna. Który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.



