Drodzy Pomocnicy,
dziś mamy dla Was zagadkę… 🙂 zabawimy się razem?
Co to za święty?
– z hebrajskiego Jego imię to ” niech Bóg przyda”…
– pochodził z królewskiego rodu Dawida…
– zajmował się pracą w drewnie, kamieniu i metalu…
– w ikonografii przedstawiany jest z Dzieciątkiem Jezus na ręku, z lilią w dłoni; a atrybutami są m.in. narzędzia ciesielskie, bukłak na wodę czy kij wędrowca…
– jest patronem między innymi Kościoła powszechnego, małżonków i rodzin chrześcijańskich, wszystkich pracujących, a w szczególności cieśli i rzemieślników, a także patronem dobrej śmierci…
i ostatnia podpowiedź… ten Święty to małżonek Maryi i opiekun Pana Jezusa…
Już wiecie o kim mowa? tak to św. Józef…
Dziś obchodzimy uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny
Prośmy za wstawiennictwem św. Józefa, aby każdy z nas najpierw troszczył się o żywą obecność Pana Jezusa w naszych rodzinach, aby to właśnie Chrystus wspierał małżonków, pomagał budować relację pomiędzy rodzicami a dziećmi, a także obdarzał potrzebnymi łaskami bliskich naszemu sercu.
Święty Józefie Głowo Najświętszej Rodziny i Ozdobo życia rodzinnego – módl się za nami.
Poniżej znajduje się fragment z książki „Prymas w Stoczku. Polskie Betlejem” autora Pawła Zuchniewicza (wyd. Promic), ukazujący zapiski z 19 marca 1954 roku, który ksiądz Kardynał spędził więziony w Stoczku Klasztornym.
„Dziś przypada uroczystość świętego Józefa, Oblubieńca Maryi, a brewiarz – jako tło do niej – proponował postać Józefa Egipskiego, jednego z bohaterów Starego Testamentu. Według zapisu Księgi Rodzaju zazdrośni o względy ojca bracia sprzedali najmłodszego spośród nich w niewolę. Obu Józefów łączyło pewne podobieństwo: obaj znaleźli się w Egipcie na wygnaniu, obaj byli wzorowymi gospodarzami i obaj wykorzystywali wszystkie swoje zdolności i umiejętności, aby chronić tych, których im powierzono. No i obaj nosili to imię, które oznacza ” Bóg doda”. Święty Józef, mąż Maryi i przybrany ojciec Jezusa, był bardzo bliski Prymasowi, a stał się mu jeszcze bliższy po wojnie, gdy do Włocławka powrócili jego koledzy – księża i seminarzyści aresztowani na początku okupacji przez hitlerowców, którzy umieścili ich w obozie koncentracyjnym w Dachau, gdzie wielu z nich zginęło lub zmarło. Ci, którzy przetrwali, spodziewali się, że Niemcy będą chcieli ich wymordować przed wkroczeniem wojsk amerykańskich. Modlili się do świętego Józefa, ślubując , że jeśli ocaleją, co roku będą mu dziękować w jego sanktuarium w Kaliszu. Ratunek przyszedł w ostatniej chwili. Na kilka godzin przed zaplanowanym przez Niemców podpaleniem obozu trafił tam zabłąkany oddział amerykański, zaś oddziały SS, które zmierzały w kierunku Dachau, zostały rozbite przez armię generała Pattona.
Prymas, podobnie jak jego ocaleni koledzy, był przekonany, że w Dachau wydarzył się cud, potwierdzający potęgę świętego Józefa. Ziemski opiekun Jezusa zawsze uważany był w Kościele za szczególnie skutecznego patrona w walce o inne wyzwolenie – z niewoli zła i grzechu oddalającego duszę od Boga. Po raz kolejny pomyślał, że niewola, w której teraz przebywa, jest do czegoś potrzebna.”